Mój planner na 2017 rok

kalendarz 2017

 

Koniec stycznia to idealny moment, aby zadbać o nowy kalendarz, jeśli jeszcze go nie macie. Dziewczyny z DT pokazywały ostatnio swoje wersje, a dziś przyszła kolej na mnie. Będzie trochę prywaty 😉

 

Cały zeszły rok korzystałam z gotowego plannera, a dokładnie z InspiPlannera z ilustracją Anny Halerewicz na okładce, której prace podziwiam od dawna. Jednak z czasem okazało się, że brakowało mi w nim miejsca na moje notatki, pomysły, rysunki np. projektów kartek, czy nowej kolekcji 😉 Musiałam posiłkować się dodatkowym notesem, a dokładniej to dwoma. Trochę to było męczące. Do tego jeszcze rozmiar okazał się „trudny” – za duży i za ciężki.planner na 2015

W związku z powyższymi uwagami już pod koniec zeszłego roku zaczęłam się rozglądać za czymś innym. Trafiłam na grupę na Fb o Bullet Journal i wsiąkłam! Zaczęłam czytać w sieci o tej idei i postanowiłam spróbować. Tzn. stworzyć coś dopasowanego pod moje potrzeby.

Mój planner

planer 2017

Połączyłam kalendarz, gotowe kartki notesu, kartki kropkowane wykorzystywane w BuJo i powstał mój planner.

Okładka to stary segregator w rozmiarze A5 ubrany w materiał, który mi pozostał po uszyciu poszewek na poduszki 😉 Rogi zabezpieczyłam metalowymi narożnikami, a okładkę ozdobiłam kwiatem recyklingowym (mogliście go już oglądać w wpisie o craft party).

Mój planner składa się z 4 części.

Na początku mam rozpiskę całego roku, gdzie zaznaczam najważniejsze daty. Wpięte mam też materiały dodatkowe, np. kolory firmowe.

Potem zaczyna się kalendarz. U mnie tylko jeden miesiąc – na zdjęciu poniżej strona tytułowa stycznia.

planner 2017

Jeśli przyjrzycie się dokładnie to zauważycie na zdjęciu powyżej, że obok kartki kalendarza znajdują się kropkowane kartki. Dzięki temu mam więcej miejsca na swoje zapiski bieżące.

Kolejna część mojego plannera przeznaczona jest na sprawy firmowe. Wykorzystałam na przekładkach papier z kolekcji Oczarowanie. Tutaj wykorzystuję gotowe kartki notesu.

W części blogowej mam kartki kropkowane. Tutaj mam rozrysowane daty publikacji postów dziewczyn DT, swoje wpisy, wyzwanie. Wszystko w cyklu miesięcznym. Mam w końcu miejsce na swoje koślawe rysunki, zapisywanie pomysłów i planów związanych z blogiem, ale także FB, czy Instagramem.

Na samym końcu jest miejsce na sprawy Inne, czyli typowo prywatne. Związane z moimi planami i celami na 2017 rok. Mam miejsce na zapisywanie filmów, które chcę obejrzeć, książek do przeczytania, czy też mogę też śledzić swoje postępy w zdobywaniu formy fizycznej 😉

Nie sugerujcie się tym co widać na zdjęciu powyżej, bo było robione 12 stycznia 😉 Zauważyłam, że codzienne zaznaczanie/odhaczanie mobilizuje mnie dużo lepiej, niż aplikacje w telefonie. Taka analogowa jestem, a co!

Planner ręcznie robiony…

To nie jest opcja dla każdego, ale gorąco ją polecam tym, którzy potrzebują mobilizacji do pracy. Nie tylko będzie dopasowany idealnie do Ciebie, ale pozwoli się WYŻYĆ kreatywnie. Oczywiście jeśli masz taką potrzebę. Mój planner jest minimalistyczny – długopis, kilka kolorowych cienkopisów i taśmy washi (w jednej kolorystyce). Jak zajrzysz na grupę to zobaczysz cudeńka! Aha – jeszcze jedno: łatwo wpaść w wir zakupowy, Bullet Journal uzależnia! 😉

Plan odnośnie kolejnych miesięcy – jak zacznie brakować miejsca to niepotrzebne notatki przełożę do innego segregatora. Zobaczymy jak to się sprawdzi. Już w tej chwili wiem, że zrezygnuję z gotowej rozpiski dziennej kalendarza i zastąpię je kartkami w kropki. W różne dni potrzebuję różną ilość miejsca. Wprowadzę tylko tabelki na poszczególne miesiące, gdzie będę mogła wpisywać ważne wydarzenia z wyprzedzeniem. Zobaczymy czy to się sprawdzi.

Jestem bardzo ciekawa Waszych kalendarzy – plannerów, więc jeśli macie ochotę to piszcie i wrzucajcie fotki w komentarzu. 🙂 Może macie jakieś swoje patenty na lepszą organizację?

A jeśli nie czytacie bloga BloomCraft regularnie to obejrzyjcie kalendarze dziewczyn z DT.

Pozdrawiam Was serdecznie i do kolejnego razu!

Ula

12 komentarzy(e)
  1. Ela
    Ela says:

    Fajny pomysł, podoba mi się, lubię oglądać takie rzeczy u innych. Ja u siebie funkcjonuje na typowym kalendarzu i notesie do zapisków. Ale to też wynika ze specyfiki mojej pracy i ilości czasu jaki pozostaje mi dla siebie 🙂 …i zawsze przypomina mi się jaką miałam awersję w szkole do ładnego prowadzenia zeszytów i podkreślania tematów 🙂

    Odpowiedz
    • Ula
      Ula says:

      Elu, a ja swoje zeszyty w szkole prowadziłam tak, że ho ho! Została mi miłość i słabość do długopisów, ołówków, karteluszek i notesów! 🙂
      W tej chwili moja praca łączy się z pasją i oczywiście życiem rodzinnym. Tylko w ten sposób jakoś ogarniam … 🙂

      Odpowiedz
  2. Jadwiga
    Jadwiga says:

    Wspaniały planner. Ja z kolei porozcinałam wkładki gotowego kalendarza, dołączyłam między nie dodatkowe kartki w kratkę i zszyłam na nowo ściegiem koptyjskim z nadzieją, że pod koniec roku nie rozejdzie się w grzbiecie, jak dotychczasowe. typowego plannera nie potrzebuję na emeryturze, ale dużo piszę niemal każdego dnia, toteż kalendarz dzienny jest mi na rękę, a bywało, że zabrakło miejsca na zapiski danego dnia i doklejałam kartki. Swoje kalendarze traktuję jak pamiętniki, toteż lądują w nich zdjęcia, grafiki, bilety czy foldery a także wszelkiego rodzaju karteluszki czy zmediowane metki (tzw. odzieżowe). Bywa, że wklejam swoje prace na pojedynczych kartach, a także kartki nadawane do mnie. Po roku kalendarz staje się cztero… pięcio… sześcio… czy dziesięciokrotnie grubszy. może w tym roku będzie inaczej. Serdeczności życzę :)))

    Odpowiedz
  3. Kasia
    Kasia says:

    Podziwiam Cię Ulu,że masz zapał do tworzenia swojego osobisteo,prywatnego kalendarza 🙂 Nie ma jak to stworzyć coś pod siebie,takiego w sklepie nie znajdziesz 😉 Jest bardzo pomysłowy i schludny,a za rok pewnie dołożysz do niego więcej kategorii 🙂 Ja kupuje co roku zwykly kalendarz do torebki,a większe notatki czy projekty wypisuję w zeszycie,w którym mam bałagan,ale jeszcze się odnajduję 😉 Trzeba będzie w koncu pomyśleć o czymś poważnym 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
    • Ula Jaworska
      Ula Jaworska says:

      Kiedyś też robiłam podobnie jak ty, tzn. kalendarz + jakiś notes + karteczki to tu, to tam 😉 Jakoś to ogarniałam, ale odkąd mam własną działalność wolę mieć większy porządek, a co za tym idzie: większą kontrolę.
      Myślę, że mój planner będzie ewoluował na bieżąco, np. już od lutego rezygnuję ze stron kalendarza na rzecz kropkowanych kartek. W różne dni potrzebuję różną ilość miejsca. A jeśli chodzi o kategorie to faktycznie tutaj może zaszaleję! 😉
      Dzięki za odwiedziny i pozostawiony komentarz.

      Odpowiedz
  4. decoartm
    decoartm says:

    Chyba jestem z innej planety, nie ogarniam kalendarza, jedynie zapiski na pojedynczych kartkach, które wiszą na lodówce, nad biurkiem. Niestety ubolewam, że nie potrafię korzystać z kalendarza :((

    Odpowiedz
  5. Zielona Papierówka
    Zielona Papierówka says:

    Ale przeuroczo ubrałaś segregator! Mamy ze sobą coś wspólnego, bo też wyczarowałam sobie planer z segregatora, ale ja zamiast materiału użyłam okleiny, hmm… może pochwalę się niedługo swoim na blogu 🙂 Najbardziej podoba mi się totalna swoboda- można wpinać i wypinać karty, jak się chce. I ta Twoja wersja habit trackera „Bez słodyczy” <3

    Odpowiedz
    • Ula
      Ula says:

      Dziękuję za miłe słowa. Faktycznie, tak jest dla mnie najwygodniej z segregatorem. A jeśli chodzi „bez słodyczy” to troszkę zmodyfikowałam, ale nadal się tego trzymam! 🙂
      Daj znać jak opiszesz na blogu swój planner. Uwielbiam podgląda 😉

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Napisz komentarz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *