,

Minimalizm w scrapbookingu???

minimalizm w scrapbookingu

 

Minimalizm jest na topie. We wnętrzach. W modzie. Czy jest możliwy w scrapbookingu?

Na początek wyjaśnię dwie sprawy.

Po pierwsze, używając pojęcia scrapbooking biorę pod uwagę wszelkie prace ręczne z użyciem papieru. W Polsce przyjęło się tym terminem określać robienie nie tylko albumów czy LO, ale także wszelkiej maści kartek, zaproszeń i dodatków. Tego się będę trzymać, ok?

Po drugie, mówiąc minimalizm nie chodzi o prace w stylu clear&simple, tylko myślę bardziej ogólnie.

Wstęp

Do napisania na ten temat skłoniły mnie przeżycia osobiste. Jak to brzmi! 😉 Prawda jest taka, że jestem na etapie przeprowadzki na nowe mieszkanie. To będzie to proces kilkuetapowy, więc sporo rzeczy jest już pakowanych na prawie 1,5 roku, część zostanie w Poznaniu na kilka miesięcy, a jeszcze jedna partia będzie wędrowała ze mną na działkę na czas wakacji. Uff… 

Jeśli chodzi o prywatne rzeczy to sprawa jest bardziej przejrzysta, ale patrząc na swoje przydasie… OMG!!!

Minimalizm w scrapbookingu?

Myślę, że nie jest możliwy!!! 

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z tworzeniem z papieru ponad 7 lat temu do dyspozycji miałam papiery techniczne, malutkie dziurkacze i nożyczki ozdobne z pobliskiego sklepu papierniczego. Do tego trochę naklejek z napisami, jakieś wstążki z pasmaterii i guziki z recyklingu. Tak, tak to było! Zajrzyjcie na starego bloga, gdzie zobaczycie absolutnie PIERWSZE kartki świąteczne by Ula Jaworska!!!

Patrząc na swoje pierwsze prace widzę drogę jaką przeszłam, ale przede wszystkim dostrzegam jak zmieniły się produkty, których używam. Profesjonale papiery i dodatki, do tego Big shot, który ułatwia, ale też daje dużo frajdy (potwierdzą to wszystkie dzieci, kóre uwielbiają kręcić korbką), sprzęt do cięcia, bigowania, bindowania itp. itd.

Czy to wszystko jest niezbędne do robienia kartek?

Tak. 
Nie.

Wszystko zależy jak często siadamy do „pracy”. Jeśli dwa razy do roku zrobisz zaproszenia na urodziny dziecka, to wszystkie gadżety są zbędne. Jeśli jednak wciągniesz się i właściwie non stop coś tniesz i kleisz to jak najbardziej warto zainwestować kasę. 

Nie bez znaczenia są predyspozycje, bo znam osoby, które potrafią ciąć nożyczkami prosto nie gorzej niż trymer fiskarsa. O tym, co warto kupić na początek pisałam już w ebooku dostępnym na stronie z darmowymi materiałami. Zachęcam początkujące osoby do przeczytania. 

podstawy scrapbookingu

Dlaczego ciągle dokupujemy nowe rzeczy? 

  • A dlaczego nie?!? Jak to mówią: kto bogatemu zabroni? Tak naprawdę to fajnie mieć np. nowe kolekcje papierów, bo dają nową energię do tworzenia. 
  • Pewne rzeczy zwyczajnie się kończą, chociażby perełki, kleje, wstążki i inne ozdoby.
  • To, co w moim przypadku działa, to poznawanie nowych technik. Po warsztatach zdarzało mi się kupić np. masę MS i foremki, ecoliny, jakieś stemple, pasty itd. To nie jest tak, że używam raz i chowam do pudła. Mam sporo rzeczy, których nie używam na co dzień, tylko okazjonalnie. Nie wiedzę jednak powodu, aby się ich pozbywać, albo wręcz rezygnować z kupowania nowinek. Nigdy nie wiadomo co chwyci za serce tak mocno, że zostanie na stałe…
  • Czasami mamy słabość do pewnych rzeczy. Ja absolutnie kocham taśmy washi, których może za wiele nie używam na pracach, ale są dla mnie świetnym dodatkiem do korespondencji…taśmy washi
  • Nie bez znaczenia jest popularność pewnych rzeczy, najczęściej wykrojników. Szczerze mówiąc jakoś mnie omija ten pęd, aby mieć to samo co reszta, ale to się też przekłada na inne sfery życia. Tak już mam. Czy to jednak coś złego? Niekoniecznie, pod warunkiem, że nie wykorzystujemy ich kropka w kropkę jak u osoby, u której zobaczyliśmy to „coś”. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi?
  • Praktycznie każda z nas, rękodzielniczek ma poczucie estetyki i zwyczajnie w świecie lubimy otaczać się ładnymi rzeczami. Prawda? A te rzeczy stworzone do scrapbookingu często są nie tylko urocze, fikuśne, ale nawet opakowania mają boskie! Takie dziewczęce, kobiece… No i jak się tu oprzeć? (co nie znaczy, że w markecie budowlanym czujemy się źle, prawda?).
  • Część z nas ma duszę zbieracza, dlatego też na wiele rzeczy mówimy PRZYDASIE. no bo zwyczajnie wiemy, że jeszcze coś PRZYDA SIĘ! 

Bowiem, czym scraperka bez przydasi?… 🤗 Jadwiga Kluczyńska

Czy można być minimalistką zajmując się tworzeniem z papieru?

Można. 

Czasami musimy ograniczać się, bo mamy mało miejsca. Na grupach hobbystycznych to jest to najczęstsza bolączka…

Czasami nadmiar rzeczy zaczyna nas przytłaczać. Nadmiar w każdej dziedzinie bardziej szkodzi niż pomaga. Mając za dużo, może dojść do sytuacji, że nie będzie nam się chciało tworzyć, bo będzie szkoda czasu na szukanie… Wbrew pozorom za duża ilość może sprawić, że nie bedziemy mogli się zdecydować na żadną z nich, a wtedy zrobienie jednej kartki to będzie wielogodzinny horror. 

Sama siadając do robienia kartki wiem dokładnie jaka ona ma być, ale często po paru minutach wiem, że to się nie uda. Bo przypominam sobie o jakieś tekturce, która zmieni formę pracy, albo zauważę stempel, który leży i patrzy na mnie… 

Czy można być minimalistką? Tak, jeśli się chce to pewnie. Tylko ja nie wiem, czy chcę. Ja KOCHAM te wszystkie rzeczy. Ba! Ja uważam, że niektórych mam ZA MAŁO. Np? Zawsze brakuje mi papierów (!!!), półperełek, wstążek, no i kwiatów. 

Od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie zaczątki minimalizmu. Już nie zachwycam się każdą nowością (to nie dotyczy papierów), nie kupuję każdej taśmy washi, nie przyjmuję wszystkiego od rodziny („ty lubisz takie odpady, bo zawsze coś z nich zrobisz”). Sporo pierdół oddaję dzieciom, np. małe dziurkacze czy ozdobne nożyczki. Robię świadome zakupy, wolę polski produkt niż chiński.
Nie zachłystuję się aliexpressem, choć zdarza mi się kupić tam folijki na kartki, a nawet jakieś wykrojniki. Staram się na nowo odkrywać to, co już mam w swoich pudełkach. Warto czasami robić generalne porządki w przydasiach. A przeprowadzka jest ku temu dobrą okazją 🙂

Myślę, że na początku przygody z jakimś hobby chcemy wszystkiego spróbować i wydaje nam się, że wszystko jest potrzebne. Z czasem jednak nasze potrzeby są już bardziej ukierunkowane, warto wtedy pozbyć się części rzeczy. Na Fb funkcjonuje kilka grup, np. Przydasiowy bazarek, gdzie możemy sprzedać zbędne nam produkty, a dokupić te, z któych korzystamy często. 

Warto też spróbować od czasu do czasu zrobić sobie detoks od używania wielu rzeczy. Np. poświęcić jeden dzień/wieczór, gdy oprócz papieru, kleju i nożyczek dodamy jakiś jeden element z góry narzucony. Np. Dziś robię pracę ze stemplami, albo dziś użyję tylko farb, albo dziś nie tykam nożyczek ;).
Wyłożyć na biurko kilka potrzebnych elementów i pod żadnym pozorem nie szukać innych. Będzie trzeba kombinować. Co Wy na to? Taka swobodna twórczość…

A na koniec:

  1. Umiesz ocenić ile pieniędzy kosztowały wszystkie twoje rzeczy? 
  2. Kupujesz stacjonarnie, online czy głównie na zlotach?
  3. Promocja w sklepie to idealna okazja do nieplanowanych zakupów?
  4. Co kupujesz najchętniej i najcześciej, obok czego nie umiesz przejść obojętnie?
  5. Czego byś się chętnie pozbyła, ale jakoś tak żal…? 😉

Chętnie poznam Wasze zdanie na temat minimalizmu w scrapbookingu. Da się, czy się nie da? Oto jest pytanie!

Na koniec mam jeszcze dla Was planer na maj do druku. Może przyda Wam się do zaplanowania porządków w przydasiach i ogarnięcia sprzedaży? 😉 Gdyby oczywiście ktoś miał nadmiar rzeczy i niedobór miejsca 😉

Planer na maj do druku

Wystarczy kliknąć w zdjęcie, otworzy się strona, z której możecie pobrać sobie i wydrukować za darmo. Sama mam wersję A4 na lodówkę i A5 do planera, który kontynuuję od zeszłego roku.planer na maj 2018

Przypominam, że na blogu dostępny jest też wkład dzienny do planera, z którego też nadal korzystam. Polecam!

To czekam na Waszą spowiedź. 😉 
Ula

Ps. Możesz udostępnić wpis, aby zachęcić więcej osób do dyskusji.. 😉

 

6 komentarzy(e)
  1. Kasia
    Kasia says:

    Bardzo fajny artykuł. Sądzę, że nawet przy nadmiarze przydasiów ważna jest dobra organziacja w ich przechowywaniu. Zapewne marzeniem każdej rekodzielniczki jest ta słynna rozkładana szafa, w której wszystko można upchnąć. 🙂

    Odpowiedz
  2. MagdaM
    MagdaM says:

    Rewelacyjny tekst:))
    Po dwóch latach mam tak samo jak Ty i podpisuję się pod każdym słowem;))
    Faktycznie też już nie pieje na widok wszystkiego co nowe, choć papiery to prawdziwa moja słabość…
    PS Dalej szukam kolejnej szuflady z której można cośwyrzucić by jezzcze więcej scrapowych gadżetów się zmieściło;)

    Odpowiedz
    • Ula
      Ula says:

      Dzięki Magdo!
      Tak to chyba jest z hobby… Moja siostra biegaczka co rusz kupuje nowe buty, chociaż one się szybko zużywają. Tak mówi 😉

      Odpowiedz
  3. Oleander
    Oleander says:

    Przydasie to temat rzeka. Właśnie jestem w środku przeglądu i ograniczania. Mam za dużo rzeczy, często latami niewykorzystanych i nie sądzę, żeby to się miało zmienić. Dlatego postanowiłam z części zrezygnować, wyrzucić co zalega i sprzedać co się komuś przyda.
    Lata działania, a to już z 11 lat będzie, pokazały, że nie umiem zdeklarować się tylko w jednej dziedzinie. Lubię próbować nowości, odkrywać i kombinować. I wiem, że nie zrezygnuje z tworzenia, choć najczęściej robię to dla siebie i często nie pokazuję efektów. i tak samo nie zrezygnuję z kupowania nowości, ale z biegiem lat zakupy są bardziej przemyślane.

    Odpowiedz
    • Ula
      Ula says:

      To już 11 lat?!? Niezły staż. 🙂
      Hobby ma sprawiać radość, pozwalać nam się bawić i rozwijać, więc doskonale rozumiem Twoje podejście. A przemyślane zakupy to zawsze dobry pomysł!!!

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Napisz komentarz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *